Cassie's POV
biały proszek
kwiatki
czemu ta szafa sie rusza?
morze, fale, piasek
skręt
jestes taki piekny..
puk, puk
niebo
pieklo
tam sa duchy, widzisz?
tecza
bialy proszek
linia
zrobimy to szybko..
kwiatki
puk, puk
huk
wyrwane drzwi
policja
ciemnosc
nic
kwiatki
zaraz skoncze skarbie.. jestes taka ciasna, cholera.. taka piekna
ciemnosc
*Justin's POV*
Z dlugopisem za uchem i zeszytem w dloni chodzilem po domu wygladajac jak kompletny idiota. Dzisiaj musialem to skonczyc. Moze nie jestem grzeczym chlopcem, ale muzyka dla mnie jest zaraz po rodzinie. To znaczy, zaraz po moim rodzenstwie i matce. Musze sie nimi opiekowac odkad ojciec zaczal pic. Bil moja matke i mlodsze rodzenstwo a ja nie moglem zniesc tego widoku, musialem cos z tym zrobic.
Moj telefon zaczal wibrowac i juz wiedzialem ze tego nie skoncze.
Wyscig. Kolejny w tym tygodniu.
- Bieber - warknal Lucas po drugiej stronie.
- O ktorej?
- Nie, nie o to chodzi. Jestes mi potrzebny. Oczywiscie dostaniesz to czego bedziesz oczekiwal w zami..
- Mow o co kurwa chodzi. - syknalem
- Jakas laska wziela od nas prochy w klubie i przedawkowala. Trzeba ja stad zabrac.
- Zadzwon idioto po karetke a ja zaraz bede, adres mi wyslij smsem.
Rozlaczylem sie i szbko zalozylem buty wychodzac z domu. Wsiadlem do samochodu i skierowalem sie w podany adres przez Lucasa.
Na miejsce dotarlem szybciej niz przewidywalem. Wszedlem do klubu bez kolejki i wbieglem schodami do pokoi otwierajac dane drzwi.
- Kurwa Bieber, ona sie dusi - syknal Lucas nic nie robiac tylko wpatrujac sie w jej pol nagie cialo.
Zdjalem z siebie kurtke zakladajac jej na ramiona i usiadlem na lozku ukladajac jej glowe na moich kolanach.
- Kiedy bedzie karetka?
- Za okolo dziesiec minut.
- Kurwa, przeciez ona nie przezyje. - szepnalem odgarniajac wlosy z jej twarzy. Byla mloda. Mogla miec siedemnascie lat. Poklepalem ja nieco po policzkach by nie zamykala oczu, ale nic nie pomagalo.
- Wracaj, kurwa walcz - szepnalem. Pare sekund, a moze minut pozniej lekarz wszedl do pokoju z dwiema innymi osobami.
- Co sie dokladnie stalo? - najstarszy z nich ze spokojem spytal wpatrujac sie we mnie, a drugi z trzecim zaczeli reanimacje. Wiedzialem, ze musze zaczac grac. Na szybko wymyslilem jakas historyjke.
- To moja dziewczyna. Przyszliśmy sie tylko pobawic, a ktos podal jej narkotyki i zaciagnal do lozka, ale w pore ja znalazlem. Blagam was, ratujcie ja.
Dwoch sanitariuszy zaczelo wyprowadzac brunetke na noszach, a ja co chwile spogladalem na Lucasa, ktory mimo wszytsko byl zdenerwowany.
- Zrobimy wszystko o w naszej mocy, ale z tego co widze to jej stan jest bardzo zly.
- Moge z wami jechac? - spytalem, sam nie wiedzac po co dokladnie. Mialem tylko pomoc ja wyprowadzic stad i na tym moja robota miala sie zakonczyc.
brawo Bieber
- Nie jestes czlonkiem jej rodziny, ni..
- To jest do cholery moja dziewczyna i ja wiem co mam robic, a co nie. Ja sie kurwa o nia martwie i powinniscie to zrozumiec. - Lucas spojrzal na mnie unoszac brew - prosze..
- Dobrze, mozemy zrobic chyba jeden wyjatek - westchnal wstajac z lozka i wyszedl z pokoju zostawiajac mnie i Lucasa samych.
- Co ty odpierdalasz Bieber? - krzyknal blondyn wyrzucajac rece w gore - miałeś mi tylko pomoc sie jej pozbyć!
- Zamknij morde. To, że ty sie nie przejmujesz, to nie znaczy ze mnie nie obchodzi zdrowie innych. To ty powinienes teraz wymyslac jebane historyjki by ci lekarze ci uwierzyli, nie ja. Powinienes mi dziekowac, a nie miec do mnie jeszcze pretensje, zastanow sie czy pasuje ci takie zycie. Czy chcesz skonczyc tak jak ona. - wskazlem na drzwi, a po chwili sam wyszedlem z pomieszczenia.
Przepychajac sie przez tlumy tanczacych osob dotarlem do wyjscia i po chwili bylem juz w karetce.
**
Siedziałem w poczekalni czekajac na.. sam nie wiem na co. Czekalem, az ktos wyjdzie i powie mi ze nie przezyła? Ja nawet nie wiem jak ma na imie. Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. Dziesiec minut po polnocy. Westchnalem cicho chowajac twarz w dloniach. Jeszcze pare godzin tu posiedze..
Cassie's POV
Byłam na polanie. Było tutaj dużo kolorowych kwiatów różnego rodzaju, dużo drzew, a nawet zwierząt. Było pięknie i byłam sama.
- Tętno spada!
Teraz byłam na plaży. Długa, czysta plaża, ciepły piasek, lekki wiatr, małe fale i ja. Tutaj również byłam sama. Co sie dzieje?
- Tracimy ją..
Dluga kreska z białego proszku. Obok karta kredytowa i banknot zwinięty w rulonik. Nachyliłam się trzymając banknot przy jednej dziurce nosa, drugą zatykając. Powoli wciągałam, a moje ciało coraz bardziej się rozluzniało..
- Jest, wróciła.
Siedze w pokoju, ale nie moim. Tutaj nie ma mojego biurka, fotela i szafy. Tutaj jest tylko łóżko i wielkie okno. Gdzie ja jestem?
- Nie bój się słońce, zrobimy to szybko.
- Podajcie jej kroplówke.
Teraz jestem na koncercie. Tak to koncert. Tłumy ludzi dobrze się bawiących, krzyczących, śpiewających, tańczących i skaczących..
_______________________________
przepraszam, że nie wszystkie słowa są pisane z polskimi znakami
taaa ... fajny :))))))
OdpowiedzUsuńFajnie sie zapowiada @arianatorka
OdpowiedzUsuń